Skocz do zawartości

Serdecznie witamy w nowej wersji forum!

Pierwsze logowanie wcześniejszych użytkowników do nowego forum, wymaga wygenerowania nowego hasła (jest to czynność jednorazowa). W tym celu możemy skorzystać z linku Nie pamiętasz hasła? lub z tego u dołu okna logowania. Uwaga: Proszę podać e-mail taki sam, jaki jest ustawiony na wcześniejszym forum!

Zaloguj się, aby obserwować  
Baesler

Czy diagnosta potrafi sobie wychować okolicznych klientów?

Polecane posty

Baesler

Kiedyś podjechałem sobie profilaktycznie sprawdzić samochód na stację diagnostyczną.

Było to w małym prowincjonalnym miasteczku w gminie typowo rolniczej.

A jak rolnictwo to niemal na każdą głowę przypadał jakiś pojazd rolniczy.

 

Gdy przyjechałem na tę stację to w oczy rzuciła się sporych rozmiarów instrukcja postępowania dla wszelakiej maści rolników.

 

Diagnosta młody, wóz sprawdził, podregulował światła, kazał pociągnąć jedno z przednich łożysk, a tak reszta w porządku.

 

Przy okazji zagadałem o te wielką instrukcję.

Były na niej wypisane proste zasady jakie obowiązują gdy rolnik chce przyjechać traktorem lub z przyczepą na przegląd.

 

W miarę możliwości umyć pojazd.

Zadbać o czytelne tabliczki znamionowe.

Lustra mają być całe i nie rozbite.

Opony nie mają być łyse.

Klosze lamp nie mają być potłuczone.

Oświetlenie ma być sprawne.

Nie ma być widocznej nadmiernej korozji.

Tablice rejestracyjne czyste i czytelne.

Hamulce mają hamować.

 

Diagnosta opowiedział, że jego poprzednik bardzo liberalnie podchodził do okolicznych rolników, jednak on tak nie będzie robił.

 

Mówi do mnie "No powiedz pan, przecież klosz do lampy czy żarówka kosztują grosze, lustro do starego ciągnika też. Druciana szczotka i puszka farby też niewiele kosztują żeby naprawić burtę w przyczepie. Przewód od hamulca te niewiele kosztuje, więc dlaczego ci ludzie tego nie chcą naprawiać?"

 

Swoim postępowaniem sprawił, że wszyscy okoliczni rolnicy się na niego obrazili. Nawet burmistrz kiedyś go zagadał, że może lepiej trochę popuścić, bo przecież to biedni rolnicy.

Diagnosta natomiast samemu burmistrzowi logicznie wytłumaczył o co chodzi.

 

Mówił, że trwało to chyba ze trzy lata zanim ludzie pojęli o co chodzi i się przemogli. Każdemu z osobna diagnosta tłumaczył, że on nie wymaga wiele i to wiele nie kosztuje, a tu chodzi o ogólne bezpieczeństwo i o to by Policja się ich nie czepiała.

Wypisał te kilka elementarnych zasad, które każdy prosty chłop ze wsi zrozumie i kłopoty się skończyły.

 

Ciekaw jestem czy wśród was też były takie przypadki, że trzeba sobie było "wychować" okolicznych kierowców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Grzegorz Łódź
Ciekaw jestem czy wśród was też były takie przypadki, że trzeba sobie było "wychować" okolicznych kierowców.

Od wychowywania są rodzice.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kowal
że trzeba sobie było "wychować" okolicznych kierowców
.Jeżeli w miejscowości jest stacja gdzie 2 lata temu cała obsada straciła uprawnienia -nie ważne teraz za co bo wiadomo ,że wszystkiego im nie udowodniono -ale przez wiele lat była tam patologia ,to jak wytłumaczyć teraz ludziom ,że to co było tam to była patologia ,oni są przyzwyczajeni do wielu ,, udogodnień "" jakie tam były... :cool::x

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
markes30
jest stacja gdzie 2 lata temu cała obsada straciła uprawnienia
to jak wytłumaczyć teraz ludziom ,że to co było tam to była patologia ,oni są przyzwyczajeni do wielu ,, udogodnień "" jakie tam były

 

Co tu tłumaczyć ? Naocznie się przekonali, że oszustwo ma krótkie nogi. U nas ci co chachmęcili już kilka lat temu potracili uprawnienie. Widzę, że na ścianę wschodnią też to dotarło. Za chwilę zacznie brakować diagnostów i nie będzie nacisków o których tyle piszesz. A swoją drogą o tym Ministerstwo w swoim projekcie zapominało !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
adam1501
Ciekaw jestem czy wśród was też były takie przypadki, że trzeba sobie było "wychować" okolicznych kierowców.

Znasz takie przysłowie " Obyś cudze dzieci uczył...", bez wsparcia

U nas ci co chachmęcili już kilka lat temu potracili uprawnienie

niczego sam nie uczynisz. Jeżeli będziesz jak Don Kichot, to niestety staniesz się diagnostą, którego nikt nie chce zatrudnić (nie ma przerobu, odstrasza klienta...), natomiast ma codziennie telefon do ładowania, bo zna swój fach i jest w nim dobry.

Jak stanie się sytuacja, którą opisuje Kowal, jest trochę łatwiej. Jeżeli niestety pracujemy na terenie, na którym nie dokonano żadnej kontroli (czytaj - zabrano uprawnień) nie ma szans na poprawę i jakąkolwiek edukację. Mało tego przepisy, które ulegają liberalizacji powodują, że "złote rybki" śmieją się w oczy tym uczciwym, bo im się nic nie stało (stanie), a zmiana przepisów utwierdza w przekonaniu, że tak naprawdę możemy być nieuczciwi, bo nie ma za to żadnej kary.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.