Skocz do zawartości

Sprawdzenie pojazdu bez OBT


Rekomendowane odpowiedzi

Jak to jest jeśli ktoś chce sobie sprawdzić samochód np. przed zakupem i przyjeżdża z tym na stację diagnostyczną?

Czy stacja może wykonać taka usługę?

Często się zdarza że ktoś przyjeżdża sprawdzić sobie samochód ale nie w ramach przeglądu tylko chce wykonać sama kontrolę zawieszenia, i jak to wygląda prawnie?

 

Nigdzie nie mogę znaleźć informacji na ten temat (jeśli już było na forum to przepraszam i poproszę link do tematu bo sam nie moglem znaleźć) a jak pytam znajomych to jeden mówi że można robić takie sprawdzenia bez problemu a drugi że stacja nie ma prawa wykonać czegoś takiego. :?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jeden mówi że można robić takie sprawdzenia bez problemu a drugi że stacja nie ma prawa wykonać czegoś takiego. :?

I obaj mają rację, takie mamy przepisy, niestety ,,,

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Był temat już kilka razy przerabiany i najprostsze rozwiązanie to takie, żeby podczas inspekcji stacji takich rzeczy nie wykonywać, nie robić. Stanowisko komórek nadzorujących jest takie, że to co wjechało na stację zarazem w rejestrze badań powinno się znaleźć.

Niestety, póki podatek VAT skarbiec nawadnia, to różne okoliczne usługi wykonywane na stacjach kontroli nie będą zakazane. I nie mówię tu li tylko o VACIE od konkretnej fakturki, ale o ogólnym obowiązku podatkowym jakim jest obarczony przedsiębiorca prowadzący cały biznes, w którym może być warsztat i stacja kontroli. No przecież nie po to ktoś inwestuje w diagnostyczną linię, żeby po naprawie samochodu we własnym warsztacie na testy jeździć do konkurencji!

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mhm, czyli generalnie można ale podczas kontroli lepiej sobie darować. Właśnie mnie ciekawiło jak by na to spojrzał inspektor.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepiej tego nie próbować, bo a nuż do protokołu pociśnie, że: na stacji kontroli przebywał pojazd marki..., o numerze rejestracyjnym..., którego badania/wpisu nie stwierdzono w rejestrze... i po co stwarzać pretekst, żeby wyjaśnienia pisać bez końca?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a co tu do łapania, robi sprawdzenie za ułamek ceny za badanie, jak wyjdzie ok. to klient mówi, dopłacę resztę i proszę wbić "pieczonkę" do dr, to po prostu rodzaj zabezpieczenia, za sprawdzenie osobna cena i później za badanie osobna.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W trakcie kontroli też nie widzę problemu aby pracownik firmy X (pracujący również jako diagnosta) nie mógł dokonać np. samego sprawdzenia amortyzatorów lub ustawić światła nie przeprowadzając badania technicznego. Nie popadajmy w paranoję. Nadzór weryfikuje poprawność wykonywania badań technicznych a nie co należy do obowiązków pracownika danej firmy. Jak klient przyjechał w trakcie kontroli na BT, to nadzór patrzy na ręce ale jak przyjechał tylko szarpnąć pojazd, to ma to gdzieś, bo to nie jest badanie techniczne. Natomiast żaden przepis nie zakazuje wykorzystywania urządzeń lub stanowiska w innych celach niż BT. To tak jakby pracodawca miał zakaz zatrudnienia osoby wykonującej jednocześnie obowiązki diagnosty-mechanika lub np. diagnosty-stróża

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Osobiście sprawdzamy - ale.... w dzień sprawdzenia pojazdu nie rejestruje go - dzień karencji

 

To się pewnie klient cwaniak dziwi :D

ciekawy sposób, my ze zmiennikiem informujemy klienta że jeśli chce zrobić przeglad to musi najpierw zapłacić za sprawdzenie a potem wyjechać z hali i podjechać pod bramę wjazdowa a potem to już standard dowód, kasa i reszta - już nie jeden się zdziwił :twisted:

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wolałbym usłyszeć to od Ciebie,,,

Nie wiem czego tu nie rozumieć - sprawdzam zawsze za free - i aby uniknąć jeżdżenia w koło SKP - rejestruję na następny dzień :D

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Podejrzewam że może to zależeć w dużej mierze od tego kto nadzoruje :P Tak jak z diagnostami jeden nie widzi :x problemu a inny będzie się czepiał (czytaj dobrze wykonywał swoja pracę)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale cóż mi może napisać nadzór w protokole pokontrolnym jako zarzut? Wykonanie czynności związanej z moimi obowiązkami w zakładzie pracy nie mającymi nic wspólnego z BT? Proszę bardzo, jest demokracja. Tylko jaki to ma związek z nadzorem nad badaniami technicznymi i czym coś takiego miałoby skutkować? Na pewno nie odebraniem uprawnień.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałem tylko jakie może mieć zdanie komisja dokonujaca inspekcji stacji. Nie roztrząsam kar, nagan i sagana. Nie rozważam zgody lub sprzeczności z obowiązującym prawem. Napisałem co może znaleźć się w protokole. A jak ktoś ma hobby pisać wyjaśnienie, to nie widzę przeciwwskazań. Z tego samego powodu nie widzę nić zdrożnego, aby w obecności inspekcji zbieżność ustawiać koledze po znajomości albo dokonać oględzin pojazdu przed kupnem-sprzedażą.

Wiele razy już to było poruszane i zespoły kontrolujące maja swoją racje, a przedsiębiorcy swoją i świat badań się nie wali. Dyskusja taka sama jak o badaniach wykonanych poza godzinami pracy stacji: zgodnie, czy sprzecznie z obowiązująca wykładnią prawną?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale cóż mi może napisać nadzór w protokole pokontrolnym jako zarzut?

Bardzo śmieszne,,,

Faktycznie nic, oprócz wykonania badania niezgodnie z rozporządzeniem,,,

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież nie wykonuję żadnego BT, tylko szarpię pojazd, reguluję światła... . To o jakiej niezgodności mowa?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I o tym mówię, że dopóki zapis nie będzie jednoznaczny, a nie jest, dopóty TDT będzie uważał

że SKP służy do badań urzędowych, a właściciele będą twierdzić, że swoboda działalności gospodarczej itp. a w sądzie wygra bogatszy,,,

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mogę wykonywać żadnej czynności poza tymi zawartymi w cenniku urzędowym... Takie jest stanowisko pracodawcy i Starosty, więc sprawdzenie pojazdu tak naprawdę odpada.Ponieważ taki potencjalny klient na sprawdzenie przed zakupem chce zazwyczaj mieć sprawdzone wszystko, a wszystko według diagnosty to okresowe+wypadek+geometria itd... często sprawdzam oświetlenia (amerykany) i grubość lakieru... i ja osobiście nie wiem jak można by było to ująć w cenniku...Dodam że wykonuję takie usługi sprawdzenia przed zakupem, ale nie na stacji w której pracuję, biorę za to 150,- bez kosztów dojazdu i mogę wystawić na to fakturę...Oczywiście wiem jakie są realia, większość stacji robi "przed-zakupowe" na stacji z marszu i albo kasa trafia do diagnosty, lub podział z właścicielem stacji...A jak jest u Was Panowie i Panie...?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.