Skocz do zawartości
BigBoy

Błąd w nr. VIN

Rekomendowane odpowiedzi

yogi1984
Napisano (edytowane)

Ja raz w życiu jako diagnosta użyłem tego zwrotu że "nie stwierdzono ingerencji"ale gwarantuję że jestem w stanie w sądzie go obronić ale to był raz i więcej jako diagnosta tego nie zrobię. I muszę zgodzić się z przedmówca że 

26 minut temu, blakop napisał:

że diagnosta nigdy nie był i nie jest uprawniony do oceny ingerencji w pole numerowe i takie wpisy są przekroczeniem kompetencji 

Jedyny według mnie dopuszczalny wpis to:" Nr VIN odczytano z natury"

Edytowane przez yogi1984

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
cezary
18 minut temu, blakop napisał:

Dziwie się, że w dzisiejszych czasach diagności w ogóle decydują się jeszcze na takie wpisy

 ale co zrobić jak WK, że tak napiszę, żąda takiego wpisu, inaczej petenta odsyła z kwitkiem 

 

21 minut temu, blakop napisał:

takie wpisy są przekroczeniem kompetencji i kręceniem bata na siebie.

upss, a toś mnie spłoszył, i jak tu żyć :confused:, żeby przeżyć :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
michal_k
53 minuty temu, cezary napisał:

ale co zrobić jak WK, że tak napiszę, żąda takiego wpisu

 

Żądać to sobie może. To nie koncert życzeń. Przez diagnostów, którzy ulegają, WK "umacnia" się w działaniu na zasadzie widzimisię.

 

 

  • Piwo 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
cezary

wyrywanie kawałka wpisu najczęściej niczemu dobremu nie służy, a czy uległość umacnia WK ? nie wiem, wiem tylko, że klient jest odsyłany do diagnosty i patrzy wilkiem, i z dezaprobatą, jakiż ten diagnosta niedouczony, no i po co mi to? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
michal_k

Wytłumaczyłbym klientowi, że to pracownik WK jest niedouczony. Oczywiście z podaniem podstawy prawnej, a raczej jej całkowitego braku do wymagania takich wpisów od diagnosty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
blakop

Ja myślę, że niedouczony pracownik to jeszcze pół biedy. Bo on coś tam wie, tylko nie do końca. Niestety okazuje się, że na dzień dzisiejszy w WK pracują jeszcze ciągle kompletni idioci bez podstawowej nawet wiedzy na temat swojej pracy. Dowiódł tego dzisiaj nasz Kolega @leski66 wklejając skan kartki z WK z datą bieżącą, która nie powinna być w obiegu nigdy, ale już zdecydowanie nie w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Gdyby tego nie wkleił nigdy  bym nie uwierzył, że coś takiego mogło mieć miejsce, mimo, że zdaję sobie sprawę jak chyba nikt z niezwykle nikłego poziomu wiedzy pracowników WK. Zresztą SKP również niestety...

Myślę, że wszyscy, gdy tylko wiemy jak i dlaczego powinniśmy z tym walczyć. W każdej dziedzinie życia publicznego zresztą.

 

W przedmiotowym temacie wierzę, że aktywni użytkownicy tego forum, jako elita branży właśnie zaczną coś z tym robić, a nie będą ulegać naciskom...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
aboz

D.pochrony można pisać w zaświadczeniach z BT, o ile są poparte wiedzą i doświadczeniem diagnosty. Przykładowo wpis dotyczący masy własnej dla pojazdów pochodzących z krajów, stosujących unijne G. Tu pomaga dzieło o podwyższonym stopniu użyteczności, autorstwa @LimonQ. Za potwierdzanie "legalności" VIN-u bym się nie brał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
cezary

ok. przyjąłem do wiadomości i stosowania, przy najbliższej okazji nie będzie już regułki w zaświadczeniu.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Paprock
Napisano (edytowane)

Ale tu nie chodzi o mechanoskopie, li tylko o organoleptykę. Cezary, po mojemu dalej możesz sadzić w zaświadczenia co tam sobie chcesz. Przecież raczej żaden diagnosta nie określi wyniku pozytywnego z badania technicznego jeżeli w polu numerowy dziwne rzeźby zobaczy tudzież wymyślne krzaki. Jakoś w trakcie każdego badania ktoś tym znakom się przygląda podczas identyfikacji i nie potrzebuje do tego technika-mechanoskopa za plecami.

Czyli co, brak ingerencji każdy jeden potrafi określić, ale już co do ingerencji choćby poprzez głodną rdzę, rylec, punktak, numeratory o innej czcionce mechanoskop jest potrzebny. Tak?

Edytowane przez Paprock

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
blakop

Skoro każdy diagnosta może brak ingerencji stwierdzić, to dlaczego ustawodawca np. przy nabijaniu numeru zastrzegł to dla rzeczoznawcy?? Może to jednak sygnał, że stwierdzenie BRAKU INGERENCJI nie należy do kompetencji diagnosty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamos

Robiłem BT pojazdu, w którym stwierdzono przebicie numerów po badaniu mechanoskopijnym. Każdy z nas oceniłby, ze numery są oryginalne. Dopiero ocena ekspercka wykazała ingerencję. Nikt do mnie nawet w tej sprawie się nie odezwał. Klient poinformował mnie o tym fakcie, jak przypomniałem mu o zbliżającym się terminie BT. Nie było możliwości aby organoleptycznie stwierdzić przebicie. Tyle są warte te wpisy o braku ingerencji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Paprock
6 godzin temu, blakop napisał:

to dlaczego ustawodawca np. przy nabijaniu numeru zastrzegł to dla rzeczoznawcy?? 

 

Ustawodawca zastrzegł dzwony i rdzę. Nigdzie nie ma, że opinia ma być potwierdzona przez mechanoskopa. Jeżeli ktoś oczekuje ode mnie organoleptycznego potwierdzenia stanu numeru identyfikacyjnego, to ja mu to zrobię przy użyciu latarki i szkła powiększającego. Koniec! Jak zajdzie konieczność, to i w zaświadczeniu naskrobię, że moje działania nie wykazały coby znaki alfanumeryczne w polu numerowym odbiegały od normy. A skąd to wiem? Bo się napatrzyłem!:cool: Co nie.;-)

 

 

4 godziny temu, adamos napisał:

Robiłem BT pojazdu, w którym stwierdzono przebicie numerów po badaniu mechanoskopijnym. 

 

A coś więcej? Ty to badanie robiłeś, Ty wyłapałeś "ingerencję", czy o co kaman, jakiś wynik z badania, co to była za sytuacja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamos
Napisano (edytowane)

Dzwoniłem do klienta, że zbliża się termin badania. Klient mówi, że auto stoi na policyjnym parkingu! 0_o

 

Poprzednie badanie wykonywałem osobiście i zawsze sprawdzam numery.

 

Mówi, że w jakoś doszli do tego, że to kradziony pojazd (ktoś robił notatki :)). Pojazd już kilka lata jeździł po Polsce. Nie powiem, że nie zrobiło mi się ciepło... :) Oczywiście pytanie o tabliczkę - jest i wygląda jak oryginał. Pytam co z numerami? Też są i policyjni eksperci stwierdzili, że nie było szans na rozpoznanie podrobienia bez ich metod. Przyjechał jeszcze po wszystkich zabawach na badanie, jeśli dobrze kojarzę zostawili te numery, więc miałem możliwość przyjrzenia się pracy "fachowców". Muszę przyznać, że mieli fach w rękach. Dałbym sobie rękę obciąć...i dziś nie miałbym ręki.

 

W każdym bądź razie gdyby nie informacja od klienta, nie dowiedział bym się o tym, ponieważ nikt w tej sprawie nie kontaktował się ze mną. Jeszcze jeden taki numer widziałem po przeróbce od znajomego i też ktoś się bardzo postarał. Nie ma opcji żebyśmy wychwycili to wzrokiem. Jednym słowem wygląda jak oryginał.

 

Nie miałem żadnych nieprzyjemności z tego powodu.

 

Jak będę pamiętał, to zrobię fotkę jak skojarzę że to ten pojazd ;)

Edytowane przez adamos

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nikita_Bennet
19 godzin temu, adamos napisał:

....Przyjechał jeszcze po wszystkich zabawach na badanie, jeśli dobrze kojarzę zostawili te numery, więc miałem możliwość przyjrzenia się pracy "fachowców". Muszę przyznać, że mieli fach w rękach. ....

tak? Od miernika lakieru po trochę rozpuszczalników, lusterek, "kamerka na kiju", deflektoskop albo jego samoróbka (z regulacją przepływu prądu najlepiej), potężna wiedza gdzie co ma być w danym roczniku i gdzie mogły być odstępstwa (dostęp do bazy TZ i VIN żeby wiedzieć co jak wyglądało). Fajnie jak jest czym się wpiąć w kompa. Ogólnie ważna potężna wiedza i "naooglądanie się" oryginałów bo u żadnego nie widziałem super sprzętu za miliony ;)
Dlaczego tak mówię? Było ich trzech .... i każdy robił robotę. Na pierwszy rzut oka nie ma szans na rozpoznanie przebicia. Wszyscy zostawiali ten przerobiony nr vin/nadwozia podwozia ramy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamos

Miałem na myśli fachowców, którzy utworzyli nowy numer ;) Co nie zmienia faktu, że dla kogoś kto się zna nie jest to trudne do odkrycia.

 

Najważniejsze jest to, że przez wpis o "braku ingerencji" w pole numerowe możemy sobie narobić poważnych kłopotów!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Paprock

Kompletnie tych kłopotów nie rozumiem. Musiałbym być ostatnim deklem, żeby ingerencję potwierdzić!

 

Taka sytuacja: w sądzie toczy się sprawa o przeszczep numerów. Sąd diagnostę wzywa na świadka i pyta:

- Panie diagnosto. Podczas każdego badania wynik był pozytywny. Proszę sądowi wyjaśnić jak wyglądała identyfikacja pojazdu, czy podczas porównywania zapisu numeru VIN stwierdził pan ingerencję w cyfry, litery, znaki, pole numerowe?

- Nie.

- Proszę odpowiedzieć całym zdaniem. I do sądu zwracać się "Wysoki Sądzie!".

- Nie, nie stwierdziłem.

- Czego pan nie stwierdził?

- Wysoki Sądzie! Nie stwierdziłem…, nie stwierdziłem…, nie stwierdziłem... in…, inn…, innn… :cry:

:evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
danielg539

Ja kiedyś nabijałem nowy numer w pojeździe odzyskanym po kradzieży. Dopiero po zdarciu lakieru widać było ingerencję polegająca na zalaniu mosiądzem fragmentów znaków w taki sposób aby 8 stało się 9 itp. Ogólnie to przerobionych znaków było 3. We w miarę nowych pojazdach, taka przeróbka numeru ma krótkie nogi, gdyż zwykle okazuje się, że taki przerobiony VIN nigdy nie został nadany przez producenta i nawet bez pojazdu można wytypować trefne auta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamos

Paprock-> ktoś wyżej chwalił się, iż stosuje taki wpis w zaświadczeniu....no ciężko się potem z tego wytłumaczyć jak okaże się, że jednak ingerencja była.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
blakop

No Paprock chyba się chwalił. Inna osoba tak pisząca roztropnie wycofała się ze swojego stanowiska.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
yogi1984
8 godzin temu, Paprock napisał:

- Wysoki Sądzie! Nie stwierdziłem…, nie stwierdziłem…, nie stwierdziłem... in…, inn…, innn… :cry:

Bo się na tym nie znam;(;(.Ale stwierdziłem że był czytelny,wygladem przypominał wczesniej mi znane stąd  nie miałem przesłanek i sprzętu by stwierdzić zafałszowanie:icon_wink:.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Paprock

Niczym się nie chwalę, tylko według mnie i tylko według mnie każda pozytywna identyfikacja przeczy tej usterce, co nie.

Każde [P] staje w sprzeczności z zafałszowaniem, ingerencją, przerabianiem, komptelności, czytelnością i tak dalej.

"b) Numer niekompletny, nieczytelny, wyraźnie sfałszowany lub nie zgadza się z dokumentami pojazdu."

;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
blakop

Zauważ, że mowa jest wyłącznie o WYRAŹNYM FAŁSZERSTWIE.

 

Opisane tu przypadki mówią o sytuacjach, w których bez pewnych czynności wykraczających poza zwykłe odczytanie numeru (nawet z lupą) - np.

4 godziny temu, danielg539 napisał:

Dopiero po zdarciu lakieru widać było ingerencję polegająca na zalaniu mosiądzem fragmentów znaków w taki sposób aby 8 stało się 9 itp.

dlatego zapis o braku ingerencji jest przekroczeniem kompetencji. Co najwyżej można by jedynie napisać wprost z rozporządzenia "brak oznak wyraźnego sfałszowania..."

Tylko po co?

Należy pamiętać, że powyższe określenie jest zwrotem niedookreślonym i to od interpretacji sądu na podstawie takich czy innych dowodów (opinie biegłych etc.) będzie zależeć, czy dołożyliście należytych starań, czy nie. Jednakże zawarcie takiej niczym niewymaganej adnotacji będzie sugerować, że jak najbardziej skupiliście się na tym aspekcie (pytanie po co?) i w razie przepuszczenia "lewizny" będzie to zawsze świadczyło na niekorzyść diagnosty.

 

Hamulce zakładam też są sprawne, jak wynik badania "P", ale czy ktokolwiek pisze w zaświadczeniu taką dodatkową informację o tym, że układ hamulcowy jest sprawny?

 

Prosty przykład z życia - jeden z Kolegów jak wiecie popadł w ogromne kłopoty z uwagi na fakt, że nie zauważył mikropęknięć czy tam wadliwych spawów w dyszlu przyczepy, choć w większości oceniono, że w warunkach SKP takiej oceny dokonać nie sposób. Sąd jednak był innego zdania, co skończyło się dla tego Kolegi tragicznie.

A teraz pomyślcie jak jeszcze bardziej pogorszył by swoją sytuację, gdyby nie z tego ni z owego dopisał jeszcze adnotację, że "wytrzymałość dyszla nie budzi zastrzeżeń"??

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.